Must listen!: Wardruna – Runaljod – gap var Ginnunga

 

Znacie taki zespół jak Gorgoroth? Niewtajemniczeni mogą kojarzyć ich ze słynnego koncertu w Krakowie, który został przerwany, a black metalowa horda pozwana o obrazę uczuć religijnych, zresztą zobaczcie sami. Perkusista omawianego zespołu-Kvitrafn( z lat 2000-2004) zainicjował folkowy projekt o nazwie Wardruna, dobierając sobie takich muzyków do współpracy jak bluźnierca z Gorgoroth- Gaahl (wokal),  Lindy-Fay Hella (wokal), oraz Hallvard Kleiveland (hardingfele), samemu ogarniając wokal, bębny obręczowe, drumla, grzechotki, flety, rogi, i lirę. Jestem przyzwyczajony do tego, że folk niesie ze sobą ciepło i wzruszenie, tym razem sprawa wygląda inaczej. Muzyka wprowadza chłód i dumę ze swojego pochodzenia, co zapewne jest śladem wcześniejszych black metalowych dokonań członków zespołu.

„Nie widzę nic, od śniegu odbija się oślepiający blask białego słońca, na policzkach czuje smaganie mroźnego powietrza, otacza mnie nieokreślona zimna przestrzeń. Po małej chwili dostrzegam, że znajduje się na ośnieżonym płaskowyżu, tajemnicza mgła zasłania białe czubki gór widoczne gdzieś daleko na horyzoncie, wiatr niesie ze sobą słony zapach morza, dostrzegam także las, ciemny,  nieprzenikniony, gesty”

Gdyby muzyka byłaby krainą, a słuchanie przebywaniem w niej, opisałbym ją właśnie tak. Na tej płycie odnalazłem jeden black metalowy akcencik, i nie mówię tu o atmosferze, bo w końcu została ona zapożyczona przez black metal od tradycyjnego nordyckiego folku właśnie, mowa tutaj o zakończeniu słów w utworze „Kauna„, przeciągniętym chrapnięciem łudząco przypominającym black metalowy wokal. Oprócz tradycyjnych instrumentów i różnego rodzaju dźwięków z ust człowieka, usłyszymy także nagrane dźwięki jak: łopotanie flagi, szum drzew, odgłosy wydawane przez ptaki, wicher hulający po halach, szum strumyka, co tylko pogłębia atmosferę i zmniejsza dystans pomiędzy odbiorcą a artystami. Gardłowe wokale, rytmiczne wolne uderzanie bębna, wyjące rogi sprawiają, iż naprawdę przenoszę się w czasoprzestrzeni do Norwegii, kiedy żaden chrześcijanin nie postawił tam jeszcze swojej stopy. Do Norwegii dziewiczej, zdominowanej przez lasy, w których ciemnych gąszczach czają się paranormalne zjawiska będące później przedmiotem legend. Album w prosty sposób pokazuje wszystkim malkontentom, że ‚czarne metale’ mają łeb do muzyki, a do muzyki takiej jak ta na „Runaljod – gap var Ginnunga” trzeba bardzo dobrze znać kulturę, i mieć ogromne wyczucie dźwięku.

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under Must listen!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s