Evidence – Cats&Dogs (Rhymesayers, 2011)

Zaskoczył mnie nowy Ev tym, że mnie… nie zaskoczył. Dlaczego? By odpowiedzieć odniosę się do pierwszego solo Perretty – „The Weatherman„. Wydany dwa tysiące siedem lat po narodzinach Chrystusa album, był niezwykle odważnym eksperymentem, krokiem naprzód w rozwoju truskuli, ortodoksi kiwali głowami słysząc takie „mr.slow flow„, a mi samemu zajęło trochę czasu by skumać jazdy producentów: alchemista czy sid roamsówBiorąc pod uwagę dzisiejsze standardy, album wciąż brzmi kozacko, oryginalnie i nadal aktualnie, starzeje się jak wino, polecam!. 

Bystry czytelnik(a przecież odwiedzają nas tylko tacy) już wie gdzie tkwi problem „Cats&Dogs„. Nie spodziewajmy się odkyrwania Ameryki, bliżej tu do rdzennego hip-hopu niż do lotów na księżyc. Oczywiście nie sugeruję, że to źle wysmażyć solidny kawałek klasycznego grania, tym bardziej w czasach gdy dużo osób nieudolnie próbuje latać na marsa bez odpowiednich zabawek i warsztatu, za wysokie progi Panowie!. I tym bardziej gdy dostajemy takie petardy jak „It Wasn`t Me„, „I Don`t Need Love„, Premierowskie „You”  (pod rząd!) oraz popisowy numer Sid Roamsów „Late For The Sky” z gościnnym udziałem Slug`a i Aseop Rock`a. Bez wątpienia najlepsze momenty kotów i psów.

Jeśli można przyczepić się do braku nowych rozwiązań, to nie sposób „mieć coś” do samego Evidenca. To on jest głównym bohaterem tego koncept alumu, rządzi i dzieli, dzieli i rządzi czy cos czy coś. Każda biegła w temacie rapgłowa doskonale zdaje sobie sprawę z lirycznych skillsów Mr.Slow Flow. „Cats&Dogs„, podobnie jak „The Weatherman” dostarcza nam spory bagaż smacznych tekstów.

Dla fanów – a w Polsce ten sympatyczny kalifornijczyk ma ich naprawdę sporo – pozycja obowiązkowa, reszcie polecam numery wymienione w tekście. Evidence na kempie z djem Babu zatrzymującym winyl plecami (dziś nazwalibyśmy to momentem epicki, wtedy sikałem ze szczęścia) ? Hmmm… Dobry pomysł.


ps. pokocham osobę, która zafunduje mi nową fife lub battlefielda? nie ważne, brzydka, głupia, bez nosa, pokocham!. ba, nawet pozwolę zagrać… raz.

pa. 

Klepowski
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Płyta Tygodnia

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s